Koniec dwukadencyjności w samorządach? Marszałek Adam Struzik: ciągła wymiana nie oznacza, że będzie lepiej

  • 22.10.2026 18:40

  • Aktualizacja: 18:40 22.10.2026

W czwartek 22 października gościem Polskiego Radia RDC był marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik. Prowadzący rozmowę Grzegorz Chlasta pytał polityka m.in. o proponowane przez Polskie Stronnictwo Ludowe zniesienie dwukadencyjności w samorządach. Marszałek przekonywał, że odgórna wymiana lokalnych władz szkodzi demokracji i jest niekonstytucyjna, dlatego należy wprowadzić sprzyjające miejscowym wspólnotom zmiany.

Projekt nowelizacji Kodeksu wyborczego, złożony w lipcu 2025 r., przewidywał zniesienie zasady, według której wójtem, burmistrzem czy prezydentem miasta można być tylko przez dwie kadencje. W projekcie zaproponowano także likwidację zakazu startu przez kandydata na wójta, burmistrza, prezydenta miasta w wyborach do rady powiatu i do sejmiku województwa. Dwukadencyjność organów wykonawczych gmin, połączona z wydłużeniem jednej kadencji do pięciu lat, została wprowadzona w 2018 r. 

Marszałek Adam Struzik o potrzebie zniesienia dwukadencyjności w samorządach

Zdaniem marszałka Adama Struzika limit dwóch kadencji w samorządach jest "absolutnie niezgodny z Konstytucją". - Narusza bowiem czynne i bierne prawo wyborcze. Czynne, bo ludzie nie mogą wybierać, kogo chcą, tylko z mocy ustawy mówi im się, że Kowalski, który był dwie kadencje, już nie może dalej startować, a bierne dlatego, że ten Kowalski po odbyciu dwóch kadencji, czasami więcej, ale tych dwóch ostatnich, musi myśleć inaczej niż o służbie swojej wspólnocie. Czyli odbiera się z jednej strony prawo decydowania wspólnocie, bo gmina, miasto to jest wspólnota, odbiera się to uprawnienie, ale jednocześnie odbiera się też szansę kontynuacji tym wójtom, burmistrzom, starostom i prezydentom, którzy są dobrymi gospodarzami - zaznaczył.

- Najlepsi z najlepszych robią najwięcej dla tych wspólnot, w sensie przywództwa. Po prostu szkoda, żeby takich ludzi tracić, żeby oni musieli z mocy prawa, a nie z decyzji wyborców, odchodzić. Co wybory ok. 40 proc. wójtów, burmistrzów i prezydentów i tak jest wymienianych przez wyborców z różnych powodów. Czasami, bo się nie sprawdzają, czasami, bo sami już dochodzą do wniosku, że wybiorą inną drogę życia i nie startują. Czasami jest też tak, że się po prostu, jak to mówi społeczeństwo, znudzili, bo zbyt długo byli, ale to jest na pewno ze szkodą dla tych wspólnot - dodał.

Zapewniał również, że ewentualne ułatwienie przeprowadzenia referendum nie jest rozwiązaniem problemu. - Przykład krakowski pokazuje, że nawet w drugim pod względem wielkości samorządzie miejskim to referendum się powiodło. Moim zdaniem to nie jest problem w obniżaniu czy podwyższaniu progu referendalnego, tylko w tym, czy dany gospodarz sprawdza się, czy on jest w stanie zjednać sobie większość wyborców, czy też nie. Tam poprzedni prezydent nie był zbyt długo i został odwołany. [...] ja bym tego nie personalizował. Równocześnie poszła fala, zaczęto zbierać podpisy w Warszawie i nawet podpisów nie udało się zebrać, bo ludzie po prostu nie chcieli podpisywać. Ja bym nie naruszał zdolności referendalnej, natomiast dałbym ludziom prawo decydowania. Przywrócił, bo to nie jest dawanie, to jest przywrócenie - podkreślił.

Pytany o to, dlaczego kwestia zniesienia dwukadencyjności jest dla PSL-u tak istotna, odpowiedział: - To jest absolutnie naturalna sprawa, bo tak powinno funkcjonować państwo demokratyczne, w którym ludzie decydują, a nie przepisy prawa. Na tej zasadzie możemy wprowadzić kadencyjność wszędzie. [...] Dlaczego kadencyjność ma dotyczyć tylko wójtów, burmistrzów i prezydentów? Dlaczego ma nie dotyczyć na przykład radnych, marszałków, [...] posłów, senatorów? Jeżeli przyjmujemy taki model, że ciągle wymieniamy, to pamiętajmy o jednej rzeczy: ciągła wymiana wcale nie oznacza, że będzie lepiej, że ci, którzy będą ciągle podlegali wymianie, będą wnosili coś konstruktywnego, coś dobrego, coś pozytywnego w funkcjonowaniu wspólnot - powiedział.

Marszałek senatorem?

Marszałek Struzik był również pytany, czy planuje wystartować w najbliższych wyborach do Senatu. - Dementuję tę plotkę. W Senacie byłem 10 lat, między rokiem 1991 a 2001. Uważam to za bardzo ważny okres w moim życiu, również politycznym. W latach 1993-1997 byłem marszałkiem polskiego Senatu. Myśmy wtedy zmieniali ustrój, zmieniali Polskę, cały system prawny, system gospodarczy. Za największy swój sukces uważam udział w uchwaleniu Konstytucji, która powstała w kwietniu 1997 roku. [...] Uważam, że wszystko, co mogłem zrobić dla Polski, dla Mazowsza w tamtym czasie, to zrobiłem i nie, nie wybieram się do Senatu - odpowiedział.

Źródło:

RDC/PAP

Autor:

RDC /MH

Kategorie: