„To uniwersalna opowieść o ludziach, choć ubrana w XIX-wieczny kostium”. „Dziedzictwo” w Teatrze Żydowskim

  • 30.01.2026 16:04

  • Aktualizacja: 16:01 30.01.2026

„Dziedzictwo” to sceniczna adaptacja niezrealizowanego serialu Krzysztofa Teodora Toeplitza, opartego na dwóch powieściach związanego z Warszawą noblisty Isaaca Baszewisa Singera. Autorzy – Remigiusz Grzela i Robert Talarczyk – tworzą opowieść o losach rodziny Jakobich, w której prywatne dramaty splatają się z historią Europy Środkowej XIX i XX wieku. Premiera na deskach Klubu Dowództwa Garnizonu już dziś.

Po inscenizacji „Jentl” Robert Talarczyk po raz kolejny wraca do Teatru Żydowskiego i prozy literackiego noblisty Isaaca Baszewisa Singera. Tym razem, z okazji 75-lecia teatru, wystawia „Dziedzictwo” na podstawie powieści „Dwór” i „Spuścizna”, napisanych w drugiej połowie lat 60. XX wieku. Reżyser podkreśla uniwersalność losów bohaterów spektaklu.

– Temat zapisany przez Singera te kilkadziesiąt lat temu nadal jest bardzo współczesny, bo to jest opowieść o ludziach, a każda opowieść o ludziach będzie współczesna. Oczywiście ona jest ubrana w pewien kostium, rzecz się dzieje z końcem XIX wieku, po powstaniu styczniowym, a kończy się na początku XX wieku, więc przenosimy się 150 lat do tyłu, ale to nie ma znaczenia, bo ci ludzie są bardzo współcześni w swoich pragnieniach, marzeniach, zachowaniach często i liczę na to, że ci widzowie, którzy siądą po drugiej stronie, odnajdą tam siebie – mówi Talarczyk.

„Dziedzictwo” powstało na podstawie niezrealizowanego serialu Krzysztofa Teodora Toeplitza, który – jak mówi reżyser – nigdy nie ujrzał światła dziennego. Scenariusz trafił do rąk dyrektorki Teatru Gołdy Tencer wiele lat temu.

– Ciekawostka w tym wszystkim jest taka, że żona nieżyjącego już Krzysztofa Teodora Toeplitza ileś lat temu przyniosła do Gołdy Tencer 10 brulionów z zapisanym tekstem scenariusza „Dziedzictwa” na podstawie dwóch powieści Singera „Dwór” i „puścizna”. Nikt o tym nic nie wiedział i nie wie nadal, bo rozmawiałem z różnymi kolegami filmowcami i wszyscy się dziwią, że coś takiego istnieje, a to jest fantastyczne – dodaje reżyser.

Twórcy mają nadzieję, że spektakl zachęci do otwarcia się na kulturę żydowską. Robert Talarczyk zachęca do sięgnięcia po literaturę.

 Fantastyczne jest to, że opowiadamy o świecie żydowskim, którego już nie ma i tak naprawdę niewiele o tym świecie wiemy. Wbrew temu, co nam się wydaje, że wiemy, to jest też historia do tego, żeby na to spojrzeć i później sięgnąć czy do źródeł, czy do pierwowzoru, czyli powieści Singera, czy jeszcze do innych rzeczy, które są związane z kulturą żydowską, ale również z taką opowieścią megaludzką, bo to jest przede wszystkim opowieść o ludziach – podkreśla.

„Dziedzictwo” to saga rodzinna, rozgrywająca się od końca powstania styczniowego do początku wieku XX. Jak podkreśla reżyser, dom jest w kulturze żydowskiej niezwykle istotny.

 Ta kultura żydowska jest często bardzo powiązana z domem. On ich stwarza, w nim budują siebie, ale też często od niego uciekają i mówią, że nie są z tego domu, próbują zapomnieć, a potem po niektórych ten dom się upomina i wracają do niego – mówi.

Premiera na deskach Klubu Dowództwa Garnizonu w piątek 30 stycznia.

Czytaj też: Muzyczne „spotkanie w pół drogi”. Już dziś Dorota Miśkiewicz w Room in Bloom vol. 9

Źródło:

RDC

Autor:

Marta Kubala/PA

Kategorie: