Rząśnik (ob. pow. wyszkowski, historycznie pow. kamieniecki w ziemi nurskiej woj. mazowieckiego) – kiedy ja tam byłem, nie pamiętam, to musiało być bardzo dawno. Ale jak się mieszka stosunkowo niedaleko Kurpi Białych, to można – co jest wielką rzadkością – gości na nagranie audycji zaprosić do domu. I taka wielka frajda mnie spotkała – Kurpie Białe przyjechały do mnie!
PRZYRODA – KULIK WIELKI
Przypominam sobie, jak ornitolog z jednego z nadleśnictw na Podlasiu, cieszył się, że gdzieś w swoich stronach namierzył kulika wielkiego – charakterystycznego ptaka z rodziny bekasowatych, zagrożonego wyginięciem. Na szczęście na bagnisku Pulwy, na pograniczu gmin Długosiodło i Rząśnik, mają go tam całkiem sporo, jako że taki obszar (będący zresztą w Naturze 2000) jest jego naturalnym środowiskiem. Niemniej, jak wspomniałem, populacja kulika wymaga ochrony, czym m.in. zajmują się: Towarzystwo Przyrodnicze „Bocian” i Polskie Towarzystwo Ochrony Ptaków (POTOP).
To bogactwo przyrody, z kulikiem wielkim na czele, stało się przyczynkiem do tego, aby mieszkańcy i goście Rząśnika, spotkali się – nie po raz pierwszy w ogóle, ale po raz pierwszy z kulikiem wielkim jako powodem i „tematem”. Dlatego też już w niedzielę 20 września odbędzie się „Kulikowanie na Kurpiach Białych w Rząśniku” (szczegóły w załączonym plakacie). Polskie Radio RDC jest patronem przedsięwzięcia.
W programie rozmawiamy m.in. o przyrodzie, o zagrożonych ptakach, nie tylko z populacji kulika, o wilkach jako naturalnych drapieżnikach reduktorach także dla dzików (ale, jak mówi Konrad Malec, na ogół wilki ich nie atakują, bo odczułyby zbyt duże szkody własne), o faunie i florze kurpiowskich lasów (gospodarczych, ale szanowanych przez Nadleśnictwo Wyszków), o Pulwach, łąkarstwie, melioracjach.
KURPIE BIAŁE - TRADYCJE
Ale też o tradycjach kurpiowskich. Najważniejsze, że wiele z nich przetrwało w sposób naturalny (bo np. pani Teresa ma własny, oryginalny, ponad stuletni strój po mamie!). Jest jednak, o czym świadczy rozmowa, co ratować na Kurpiach Białych. Bo np. niektóre wątki z życia na dawnej wsi kurpiowskiej trzeba sobie przyswoić na nowo, a gwarę na ile jest, szkolić. W tym pomaga naturalnie od wielu lat p. Halinka Witkowska z Zespołem koleżanek z Pniewa („Kuźnia Kurpiowska”).
Samo Koło Gospodyń Wiejskich Kurpie Białe powstało niedawno, ale wyszło z grupy senioralnej, która od wielu lat zajmuje się kulturą kurpiowską. Niektórzy członkowie tej pierwotnej grupy, wyszli spod znamienitej ręki śp. Bonifacego Kozłowskiego (1934-2020), niezwykle zasłużonego choreografa, pedagoga i badacza folkloru, wieloletniego kierownika artystycznego regionalnych zespołów ludowych: „Kurpi Białych” w Obrytem (lata 60. XX w.), a potem Regionalnego Zespołu „Puszcza Biała” (od 1979 roku, Pułtusk i Dąbrowa). Po śmierci maestra Kozłowskiego, tradycje taneczne i śpiewacze Kurpi Białych są kontynuowane już w mniejszych grupach, lokalnie w różnych miejscach.
Panie Teresa i Wanda z koleżankami szykują na niedzielę cały kurpiowski jadłospis, począwszy od fafernuchów, przez pierogi z mięsem, zupę grzybową, po podpiwek (nb. podpiwek jest zbożowy - Kurpie Białe i inne regiony Polski, a psiwo kozicowe robi się na bazie jałowca - Kurpie Zielone, to jedna z różnic między tymi sąsiedzkimi regionami.)
NIECO HISTORII
W Rząśniku splotły mi się różne, ciekawe dla mnie wątki. Bo czytam o dawnej szlachcie zagrodowej w Rząśniku i o wsi duchownej, własności biskupów płockich. Ziemie były oddawane przez nich w dzierżawę. Chłopi na początku odpracowywali pańszczyznę, ale to się nie sprawdziło, więc biskupi odbierali od nich czynsz dzierżawny. Ziemian zasiedziałych tam od pokoleń nie było, bo po trzecim rozbiorze, czy to w zaborze pruskim czy to w rosyjskim, była to wieś rządowa.
Cmentarze ewangelickie w Wincentowie, Nurze i Marianowie świadczą o tym, że na te tereny sprowadzono osadników niemieckich, jak wiadomo, znających się na stosunkach wodnych, w tym melioracji.
Co ciekawe, na ogół nie pamięta się o tym, że przed II wojną światową na polskiej wsi (poza spółdzielczością) istniały już państwowe gospodarstwa rolne! Powstawały one w różny sposób, a jednym z nich było na przykład odbieranie ziemi dawnym właścicielom majoratów. Jeśli bowiem mówić o folwarkach ziemiańskich, to stanowiły je majoraty. Otrzymywali je zazwyczaj „zasłużeni” w rusyfikacji Polaków i za walkę z powstańcami polskimi, generałowie lub urzędnicy carscy. W przypadku Rząśnika jako wsi rządowej w kluczu dóbr Obry, był to majorat Michaiła Dymitrowicza Gorczakowa (1793-1861), księcia, generała artylerii armii Imperium Rosyjskiego, namiestnika Królestwa Polskiego w l. 1856-1861, pochodzącego ze szlacheckiej rodziny, która swoje korzenie wywodziła od Rurykowiczów.
W wielu wspomnieniach ziemiańskich, choćby u Zofii z Odrowąż-Pieniążków Skąpskiej, mowa jest o poszukiwaniach majątków państwowych do dzierżawy, a może z czasem zakupienia tych dóbr. Państwo polskie po zaborach miało bowiem także ziemię rządową i ona była dzierżawiona. W Rząśniku zaś (po wszystkich skomplikowanych procesach, planowanych jeszcze w XIX w., jak melioracje i odwodnienie terenu na rzecz utworzenia torfowiska, o czym dogłębnie pisze Maria Weronika Kmoch), w pierwszej połowie lat 30. XX w. powstało Państwowe Gospodarstwo Łąkowe na obszarze 800 ha pól i części bagna Pulwy, którego kierownikiem był inż. Feliks Zawistowski (1906-1984), absolwent SGGW w Warszawie (po wojnie zrobił doktorat), syn Henryka i Władysławy z Krzemińskich. PGR istniał w Rząśniku także po II wojnie światowej, w czasach PRL-u.
MAKATKI, TWÓRCY, ZABYTKI
Zwyczaj robienia makatek na ścianę, raczej w skromniejszych domach mieszczańskich (o warszawskich makatkach opowiadała mi Elżbieta Piskorz-Branekova), a potem na wsiach, zwłaszcza co do kolorystyki, nawiązywał do fajansu bardzo znanego i cenionego, który był produkowanych głównie w niderlandzkim Delfcie.
A u nas po prostu makatki miały znaczenie zdobnicze, edukacyjne, sławiące panie jako gospodynie domowe. Kolory z Delft (niebieski na białym tle) utrzymały się, ale oddały też pola i innym kolorom.
Dość powiedzieć, że w niedzielę 20 września poznamy laureatów konkursu "Kto kulika uszanuje temu szczęście dopisuje!" na najpiękniejsze makatki, inspirowane zwyczajami czy sztuką Kurpi Białych i kulikiem. Chociaż tak wiele zmieniło się w Polsce w kwestii ochrony przyrody, potrzebna jest kontynuacja edukacji ekologicznej, a kulik jest w tym miejscu najlepszym motywem, a jednocześnie – jak już była mowa – gatunkiem potrzebującym ochrony. Konkurs jest więc pięknym połączeniem przyrody z tradycjami lokalnymi.
Jak podają Tadeusz Halpern czy Maria Barbasiewicz, ale zapewne też Maria Żywirska, na terenie Rząśnika i okolic, działali tacy twórcy, jak: Franciszka Włodarczyk (wycinanka), Marianna Genza, Stanisława Dawicka (tkactwo), Antonina i Stefania Łukasikowe (haft) oraz stolarz Apelski (jakie imię, może ktoś wie?), robiący meble, szczególnie krzesła wyplatane rokiciną (rodzaj trzciny) z motywami kurpiowskimi.
W Rząśniku można spotkać jeszcze tradycyjne, biało-kurpiowskie domy drewniane, jak np. przy ul. Jesionowej 39. W pobliżu jest też kościół drewniany w Nowym Lubielu. „Była to w połowie XV wieku parafia św. Stanisława, wydzielona z parafii Długosiodło i erygowana 9 września 1547 przez bp. płockiego Andrzeja Noskowskiego staraniem Anny Nowodworskiej, właścicielki wsi, która była także fundatorką pierwszego kościoła drewnianego (…).
(…) pierwszy kościół spłonął 17 lipca 1775, ówczesny dziedzic wsi Adam Nowodworski podstoli różański ufundował nowy kościół, który w ciągu dwóch lat został zbudowany na miejscu spalonego. W 1888 ówczesny proboszcz ks. Józef Dmochowski postanowił zbudować większy kościół. Był on wznoszony w taki sposób, że istniejący poprzedni kościół obudowano nowym i rozebrano stary, gdy nowy był już ukończony (9 listopada 1890). Kościół ten przetrwał obie wojny światowe (…). Obecny kościół p.w. św. Anny jest jednym z pięciu zachowanych na Mazowszu drewnianych kościołów transeptowych, czyli wzniesionych na planie krzyża łacińskiego (wszystkie na terenie Kurpi pod koniec XIX w.). Należą zarazem do największych kościołów drewnianych tego typu na Mazowszu. Kościół ma konstrukcję zrębową (…). W wyposażeniu [kościoła] znajduje się szereg elementów z poprzedniego (a niektóre nawet z pierwszego) kościoła. Najstarsze to chrzcielnica barokowa z XVII lub pocz. XVIII w., krzyż ołtarzowy z poł. XVII w. i dwa kielichy późnorenesansowo-barokowe z I ćw. XVII w.”
Kurpie Zielone „od wieków” kultywują, a nawet żyją ze swej tradycyjnej kultury, silnej niemal jak ta góralska. O Kurpiach Białych (mimo podanych przykładów) mówiło się, że w tym względzie są słabsze, a w ostatnich ok. dwudziestu latach ta kultura odżyła głównie dzięki Kuźni Kurpiowskiej; tak przynajmniej to odbieram.
Ale, w nagraniach uczestniczył i właściwie był głównym mówcą, p. Konrad Malec, inspektor ds. ochrony środowiska i rolnictwa w Urzędzie Gminy Rząśnik, a również ekodoradca w ramach projektu „Mazowsze bez smogu”. Jak mówi o sobie: przybysz (a może już Kurp?) z Łodzi. Wiem, iż od dawna Puszcza Biała nie jest już niezapisaną kartką tradycji, to jednak sądzę, co sprawdza się niemal wszędzie, iż oko i pasja człowieka z zewnątrz sprawiają, iż znane już nam kolory nabierają większej ostrości, a faktura haftu, naszywanego też z miłością od pokoleń, w dotyku jest jakaś milsza.
Na „Kulikowanie na Kurpiach Białych w Rząśniku”, w programie zapraszają: Danuta Widurska-Osikowa, Teresa Wichlińska (Koło Gospodyń Wiejskich „Kurpie Białe”) i Konrad Malec, inspektor ds. rolnictwa i ekologii w Urzędzie Gminy Rząśnik, także członek KGW „Kurpie Białe”.
KULIKOWANIE - kliknij
-------------------
Źródła:
- Fotografie: profil FB KGW „Kurpie Białe”, Wikipedia, Narodowe Archiwum Cyfrowe, PŁ/RDC
- https://mazowsze.szlaki.pttk.pl/292-pttk-mazowsze-kosciol-pw-sw-anny;
- M. W. Kmoch, Tradycje państwowego gospodarowania w Rząśniku [w:] „Rocznik Ostrowski 2019”, nr 5, Ostrów Mazowiecka 2019, s. 32-38;
- https://www.archiwumkorporacyjne.pl.