Rody i Rodziny Mazowsza

Powrót Ziemian. Przykład Guzowa.

  • Piotr Szymon Łoś

  • 12.07.2026
  • 58 min 40 s

Krótki opis odcinka

IDEA OSI Mało kto chyba pamięta, że przy cukrowni w Guzowie był dwuhektarowy park,  stworzony przed wojną przez Sobańskich dla mieszkańców wsi. Dzięki temu zachowana została oś widokowa (Guzów – Szymanów), a ponadto, ratowało to park główny (przy pałacu) przed naturalną „ekspansją” ludzi, którzy oczywiście chcieli mieć stały dostęp do jakiegoś miejsca spacerowego. Szkoda dziewiętnastowiecznych budynków cukrowni, które zostały rozebrane wraz z jej likwidacją przez British Sugar Overseas Polska Sp. z o.o., ale jednocześnie uwolnienie terenu poprzemysłowego otworzyło przestrzeń, która powinna być zagospodarowana w taki sposób, aby tę oś zachować.      CZASY OGIŃSKICH W XVIII wieku Guzów był ośrodkiem starostwa niegrodowego, którego starostą (lata 80.) był Andrzej Ignacy Ogiński (1739-1787), syn Tadeusza i Izabelli z Radziwiłłów. W swoim życiu piastował wiele urzędów i godności, był kasztelanem trockim, sekretarzem Rady Nieustającej, sekretarzem wielkim litewskim etc., dyplomatą (posłem do Petersburga, Paryża i Berlina). Z małżeństwa z Paulą z Szembeków miał córkę Józefę Ignacową Ogińską oraz syna Michała Kleofasa (1765-1833), polityka (lista urzędów i godności równie długa), pisarza, ale znanego przede wszystkim jako kompozytora, autora słynnego poloneza a - moll „Pożegnanie Ojczyzny”. Do tej postaci Guzów przyznaje się szczególnie – muzyk ma tam swój pomnik. Ojcu kompozytora, Andrzejowi Ignacemu przypisuje się wybudowanie murowanego późnobarokowego dworu. Mimo, iż po późniejszej przebudowie obiekt zyskał miano pałacu, założenie dworu do dziś jest dobrze widoczne.   CZASY ŁUBIEŃSKICH Wspomniana Paula z Szembeków (1737-1798, 2° Jan Prosper Potocki, 3° Andrzej Ignacy Ogiński) po raz pierwszy była zamężna za Celestynem Łubieńskim (1729-1759). Ich syn, Feliks (1758-1848) Łubieński należał do grona najwybitniejszych postaci swej epoki. Najpierw jako poseł sieradzki brał czynny udział w pracach Sejmu Wielkiego, był zwolennikiem Konstytucji 3 Maja. Uczestnik insurekcji kościuszkowskiej, potem wsławił się jako minister sprawiedliwości (1807-1813) Księstwa Warszawskiego. Od cesarza pruskiego Fryderyka Wilhelma II dawne starostwo guzowskie otrzymał na własność, a na stałe osiadł w Guzowie osiadł w 1823 r. Sprowadził do niego rzemiosło i wybudował cukrownię, uprzemysławiając dotychczas rolniczą osadę.    POTOMKOWIE „RÓŻY SYBIRU” Najmłodszą córką Feliksa Łubieńskiego była Róża (1798-1880), słynna „Róża Sybiru”, z powodu swojej postawy postać niemal legendarna. Wyszła ona za mąż za Ludwika Andrzeja Sobańskiego h. Junosza (1791-1837), marszałka szlachty pow. bracławskiego, działacza Towarzystwa Patriotycznego. Sobańscy pochodzą z Sobanic na Mazowszu (pow. płoński, Ziemia Wyszogrodzka), ale nie byli na nim zbyt długo. Krok po kroku budowali rodzinną pozycję na Kresach. W wieku XVIII jako pierwszy z tej rodziny na Wołyniu pojawił się Wojciech Sobański (ur. 1692), syn Józefa z Sobanic i Elżbiety z Mokrzyckich. Przybył z Lubelszczyzny, gdzie był regentem grodzkim lubelskim i wojskim urzędowskim. Na Wołyniu szybko dorobił się na dzierżawach zastawnych (na dobrach Koniecpolskich i Wiśniowieckich). Syn Wojciecha, Kajetan Sobański (1722-1798) nabył od Potockich Obodówkę wraz z przyległościami. Majątek został kupiony formalnie przez Kajetana, ale de facto był to już zakup jego syna Michała, który podzielił się sumiennie z braćmi, samemu zostając właśnie w Obodówce. Należy więc uznać Michała Sobańskiego (1755-1832) za autora kolejnego etapu budowy zamożności rodu. Był on podstolim winnickim, konsyliarzem bracławskim konfederacji targowickiej, a następnie prezesem Komisji Sądowo-Edukacyjnej Guberni Wołyńskiej, Podolskiej i Kijowskiej. Ta ostatnia działalność przyniosła mu wielkie uznanie w społeczeństwie. Ekonomiczne sukcesy zaś osiągał m.in. jako współzałożyciel żeglugi czarnomorskiej w Odessie. Z małżeństwa z Wiktorią z Orłowskich miał kilkoro dzieci. Pierwszy jego syn to właśnie Ludwik, mąż ”Róży Sybiru”. Ludwik zaangażował się w szeroką działalność patriotyczną we wszystkich trzech ww. guberniach, a potem na samym Podolu. Dwukrotnie aresztowany. Za pierwszym razem w latach 20. (żona, aby się z nim zobaczyć, przekupiła strażnika więziennego, udając wieśniaczkę, dostarczającą więźniom warzywa), a potem ponownie w 1830 roku. Trafił więc na zesłanie do Permu. Za nim podążyła Róża, wsławiając się pomocą zesłańcom (1830-1833). Po powrocie z wygnania, jak i wcześniej, wykonywała wiele prac charytatywnych, tworząc m.in. nieformalny Komitet Opieki. Nadal opiekowała się zesłańcami, wysyłając im paczki. Tę działalność paraliżowała policja carska, od 1849 roku obejmując Różę specjalnym nadzorem. Jej postawa zyskała naturalnie wielką sławę, zauważana w wielu pamiętnikach, a potem także w literaturze (M. Brandys). Po Ludwiku podolską fortunę odziedziczył Feliks Sobański (1833-1913). „Przy wielkim uroku osobistym stryj Feliks był człowiekiem żelaznej woli, którą dręczył synów i synowe. Wszyscy musieli iść posłusznie za jego wskazówkami, które bezwzględnie narzucał, w przekonaniu, że ma zawsze rację – co zresztą nieraz się sprawdzało. Nazywano go „Vir Potentissimus”, a częściej „Patryarchą” – wspominała Maria z Grocholskich Hieronimowa Sobańska. Ta twarda ręka przydała się, bo to Feliks właśnie zdecydował się na objęcie dóbr w Królestwie Polskim. Guzów przeżywał problemy, a że oczywiste były powiązania rodzinne Sobańskich z Łubieńskimi, przeto w drugiej połowie lat 50. XIX w., będąc ożenionym z Emilią z Łubieńskich, przejął matczyne gniazdo rodzinne wraz z cukrownią. W sytuacji, gdy podolskie dobra „przeminęły z wiatrem” bolszewickiej rewolucji, posiadanie własnego, całkiem pokaźnego majątku w centrum kraju, było zbawieniem. Gwoli prawdy, trzeba dodać, że Feliks także był aktywny na polu politycznym, ale przede wszystkim społecznym i kulturalnym. Jeszcze na Kresach był marszałkiem szlachty bracławskiej. W 1862 roku uczestniczył w zebraniu sygnatariuszy adresu Polaków do cara Aleksandra II, w którym domagali się oni przyłączenia Wołynia i Podola do Królestwa Polskiego. Głosował przeciw temu adresowi, ale po jego skierowaniu do cara, tak jak wszyscy, został osadzony w Twierdzy Pietropawłowskiej.  W Warszawie był członkiem i wiceprezesem Komitetu Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, prezesem Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego. Fundował stypendia dla artystów, jak też kościoły, ochronki, przytułki, szkoły. Około 1880 roku Sobański Feliks przystąpił do przebudowy dworu Ogińskich. Na późnobarokowy dom nałożono tzw. kostium francuski, charakteryzujący się m.in. wysokim, łamanym dachem z wystawkami i lukarnami. Przekształcono również elewacje i dobudowano portyk z czterema parami kolumn. Tak powstały pałac jest dziś unikatowy. Podobny styl, czyli tzw. kostium francuski zastosowano w Kozienicach, ale obiekt ten w tej formie już nie istnieje. Z kolei pałac Radziwiłłów w Jadwisinie jest z okresu późniejszego, nie można go  wprost z Guzowem porównywać. Przy pałacu ściana w ścianę stoi kaplica rodzinna, do której wchodziło się wprost z domu przez specjalne przejście. Po tzw. reformie rolnej po II wojnie św. służyła ona jako kościół parafialny. Po wielu latach i bojach, została odzyskana, znów przynależy do rodziny. Sobańscy starali się o nią, ponieważ architektonicznie była zawsze częścią zespołu pałacowo-parkowego. Kaplica wróciła „na swoje miejsce”, a w jej zamian, współwłaściciele: Michał Sobański wraz z siostrą Izabelą, wystawili nowy i nowoczesny kościół dla wiernych z parafii Guzów. Ten układ: oś, kaplica, kostium francuski, park, sprawiają, że założenie pałacowo-parkowe w Guzowie jest niepowtarzalne na Mazowszu.  Wracając do dziejów rodziny. Syn Feliksa, Michał Sobański (1858-1934), urodził się w jednym z majątków podolskiego klucza – Wasylówka. Po śmierci ojca w 1913 roku objął schedę (dobrze sobie radząc jako gospodarz), ale przede wszystkim pozostała po nim pamięć filantropa. Fundował ochronki dla dzieci (np. na warszawskiej Woli i w Kijowie) finansował fundację „Schronienie dla Nieuleczalnych”. Roztaczał opiekę nad chorymi, osobiście ich pielęgnując. „Oboje głęboko wierzący i ściśle wedle prawideł wiary żyjący, wychowali pierwszorzędnie troje dzieci, na Bożą chwałę i chlubę rodziny” – pisała M. Sobańska we „Wspominkach nikłych” o małżonkach Michale i Ludwice z Wodzickich Sobańskich. Michał w podziękowaniu za pierworodnego syna i w intencji zdrowia żony po połogu, poszedł do Częstochowy z pielgrzymką. To właśnie jego dopadły wichry rewolucji bolszewickiej. Utracił wszystko i przeniósł się na Mazowsze, do Guzowa. Feliks Sobański (1890-1965), syn ww. Michała i Ludwiki z Wodzickich, ukończył historię filozofii w Belgii. Objął dobra guzowskie (majątek), zaś pałac z parkiem oraz cukrownię – jego brat Antoni (dziedzicząc po stryju Kazimierzu). W 1913 roku Feliks ożenił się z Zofią z Kwileckich (1890-1933), córką Hektora i Jadwigi z Załuskich. Ślub odbył się w Kwilczu i był wydarzeniem, ale nie finansowym, bo – jak wspominała Gabriela z Sobańskich Krasicka – oboje byli zamożni i nikt w nic „wżeniać się” nie musiał. Oprócz Guzowa, Feliksowie Sobańscy władali dobrami leśnymi Oporowo k. Kwilcza w Wielkopolsce (wiano Zofii). G. Krasicka żartowała, że w porównaniu z Podolem, „to była nędza”. Jej ojciec żył w kulcie utraconego Podola, podobnie jak jego brat Antoni, który nawet na Podole, bez wiedzy rodziny udał się śladami dziecięcych wspomnień, na Mazowszu nie czuł się najlepiej. Kontynuował jednak pracę społeczną przodków, działając w instytucji o nazwie [nomen omen] „Nędza Wyjątkowa” w klasztorze na Tamce, opiekował się fundacją dla nieuleczalnie chorych (ul. Wiejska). Trzy córki urodziły się jeszcze w Obodówce, pozostałe dzieci już na Mazowszu. Porównanie zamożności mazowieckiej z podolską mogło mieć sens na początku małżeństwa Sobańskich, bo potem to już była szara rzeczywistość. Rodzina liczna, a dobra guzowskie nie prosperowały najlepiej. Wpływ na to miały trzy elementy: działy rodzinne, kryzys ekonomiczny końca lat 20. i do połowy 30. oraz duże obciążenia finansowe, związane z fundacjami filantropijnymi Sobańskich. Stąd też, niestety nieudane, pomysły na szukanie nowych, alternatywnych źródeł dochodów, jak np. salon z luksusowymi samochodami czy kupno cyrku, czyli próba zarobkowania na polu rozrywki. W drugiej połowie lat 30. było lepiej, ale rozwój gospodarczy Guzowa przerwał wybuch II wojny św. Trzeba też przyznać, że atmosfera wokół ziemiaństwa nie sprzyjała. Odczuwała to czasami rodzina Sobańskich, mieszkając obok proletariackiego Żyrardowa. Miasto to rozwinęło się przemysłowo, ale już zapomniało, że pierwsze próby uprzemysłowienia należały do właścicieli Guzowa – Łubieńskich; Żyrardów nazywał się jeszcze Wolą Guzowską… Tak więc, szczególnie 1 maja zdarzało się obrzucanie kamieniami pałacu albo karety podczas przejazdu przez las. Nastroje w społeczności lokalnej (co oczywiście było wynikiem komunistycznej propagandy) nie zmieniły się do wojny. Zdaniem Gabrieli Krasickiej, „służba” była przygotowana do tego, że jak wejdą sowieci, to rodzinę właścicieli Guzowa po prostu zabiją… Bo z Podola płynęły nie tylko sentymentalne wspomnienia i kult kresowych stanic, ale przede wszystkim świadomość bezwzględnego niebezpieczeństwa ze strony sowieckiej. Nic więc dziwnego, że jeszcze na początku wojny, małżonkowie Krasiccy przenieśli się najpierw do Warszawy, a potem do Zagórza na południe. Do Guzowa, który był w Generalnym Gubernatorstwie, a więc pod okupacją niemiecką, Krasiccy dojeżdżali. Feliksowie Sobańscy w Guzowie pozostali, ale „w towarzystwie Niemców”; w Guzowie A. Hitler świętował akt podpisania kapitulacji Warszawy... Na początku wojny, 25 września 1939 roku zginął zięć Feliksa, Roman Chłapowski (1906-1939), aktywny w pomocy maltańskiej. A na południu, na Sądecczyźnie w konspiracji działała Natalia Lubomirska, przyszła synowa pana na Guzowie. W czasie okupacji pomocą w majątku służył szwagier Michała Sobańskiego, Adam Sapieha. W tym okresie dochody zaczęła też przynosić cukrownia, poprawiła się sytuacja finansowa. W obawie przed nadejściem sowietów, idących na Berlin, jeszcze przed 1 sierpnia 1944 roku, część cenniejszych rzeczy wraz z dziełami sztuki, Sobańscy wywieźli do stolicy. W powstaniu wszystko przepadło. Mniejsza o rzeczy jednak, bo w powstaniu zginęły dwie córki: Teresa (1923-1944) i Elżbieta (1925-1944) Sobańskie. Ich siostra Gabriela wraz z mężem Xawerym Krasickim z Leska i córką Magdaleną w grupie 16 osób została zesłana do Krasnogorska na trzy lata. Przez wiele lat m.in. Xawerowie Krasiccy i Ludwika (Lula) Tyszkiewiczowa byli kustoszami rodzinnej pamięci, chętnie opowiadając o dobrych, jak i złych czasach minionych: Największe dobra Sobańskich znajdowały się na Podolu. Ale to było jeszcze przed rewolucją październikową. Mój dziadek Michał Sobański „Stary”, tak jak wielu ziemian, należał do Sodalicji Mariańskiej, był szalenie pobożny i skromny. W naszym domu mieliśmy księgę gości, którą mój ojciec rozpoczął słowami: „Bóg dał, Bóg wziął”. Ale przyjechał kiedyś Jezuita ojciec Rostworowski, bardzo miły i nowoczesny człowiek, o wielkiej charyzmie, który nawiązując do słowa wstępnego ojca, podpisał się tak: „Bóg dał, diabli wzięli, niech ich pokręci – wspominała Ludwika z Sobańskich Tyszkiewiczowa. Czerwoni zabrali Podole, czerwoni zabrali także Guzów. W 1979 roku w pałacu Sobańskich nakręcono film „Klucznik”. Dramatyczną, a jednocześnie groteskową opowieść o końcu świata arystokracji, w którym to filmie rolę hrabiego zagrał Tadeusz Łomnicki, a „wiernego” służącego Wirgiliusz Gryń. Cukrownia nadal działała, upaństwowiona. Potem, jak wiadomo, została zlikwidowana. Pałac niszczał i choć przykryty dachem, przez niewidoczne szczeliny woda powoli go niszczyła.    MICHAŁ I IZABELA Są dziećmi Renaty z Łopuszańskich i zmarłego śp. Marka: Michał Sobański i Izabela – obecni gospodarze pałacu w Guzowie. Urodzeni już grubo po wojnie, pokolenie końca PRL i początku zmian ustrojowych. Nasiąknięci rodzinną tradycją, w 1996 roku zdecydowali się wraz z rodzicami kupić od gminy Wiskitki pałac z parkiem. Upłynęło trochę lat, zanim udało się im uzyskać fundusze na początek rewaloryzacji parku i odbudowę pałacu. Środki pochodzą m.in. z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Ministerstwa Kultury. Gigantyczna praca przed nimi, ale obiekt ma potencjał. Można go będzie wykorzystać do celów hotelowych, konferencyjnych, ale i kulturalnych. Dom ma być otwarty i powinien ożywić osadę, mającą wszak duże walory historyczne. Nie ma siły. Nawet nad Pisią i u bram „czerwonego” Żyrardowa, mit Podola będzie jeszcze długo żywy. Niemniej… gdybym miał urządzać wnętrze pałacu w Guzowie, na czołowym miejscu zawiesiłbym dwa portrety: „Róży Sybiru” z powodu wartości, jakie w sobie jej historia niesie, a obok niej – wizerunek Feliksa „Starego”, w podzięce za to, że w odpowiednim momencie przejął Guzów dla następnych pokoleń Sobańskich. W końcu są z Mazowsza…   Pytanie tylko: czy ktokolwiek w poprzednich pokoleniach przewidziałby, że nad domem w Guzowie będą przelatywały samoloty, a ich pasy startowe będą prostopadle biec w stronę obiektu zabytkowego? Ta nowa sytuacja, związana z budową Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK), jest kolejnym wyzwaniem dla współwłaścicieli. I m.in. o tym w audycji dyskutują: Michał Sobański, współwłaściciel pałacu wraz z parkiem w Guzowie oraz dr Marcin K. Schirmer, autor najnowszej publikacji Powrót ziemian. Dwory, pałace i zamki, które odzyskały dawną świetność, red. B. Manińska, Warszawa 2026. Guzów, obok Goszyc, Kopytowej, Korzkwi, Petrykoz, Sułkowic, Zarzecza, jest jednym z bohaterów książki (s. 62-115).   Lit.: M. K. Schirmer, Powrót ziemian. Dwory, pałace i zamki, które odzyskały dawną świetność, red. B. Manińska, Warszawa 2026; R. Aftanazy, Dzieje rezydencji…; T. S. Jaroszewski, W. Baraniewski, Pałace i dwory w okolicach Warszawy; P. i M.  Libiccy, Dwory i pałace wiejskie na Mazowszu; A. Augustyniak, Hrabia, literat, dandys. Rzecz o Antonim Sobańskim; A. Sobański, Cywil w Berlinie; M. z Grocholskich Sobańska, Wspominki nikłe; M. Miller, Arystokracja; P. Sz. Łoś, Szkice do portretu ziemian polskich XX wieku (relacje: L. Tyszkiewicz, G. i X. Krasiccy); abp. P. Mańkowski, Pamiętniki; Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego; K. Pułaski, Kronika polskich rodów szlacheckich Podola, Wołynia i Ukrainy; A. Wrzesień („Żyroskop”), wywiad z M. Sobańskim; inf. M. Sobańskiego.

Opis odcinka

IDEA OSI

Mało kto chyba pamięta, że przy cukrowni w Guzowie był dwuhektarowy park,  stworzony przed wojną przez Sobańskich dla mieszkańców wsi. Dzięki temu zachowana została oś widokowa (Guzów – Szymanów), a ponadto, ratowało to park główny (przy pałacu) przed naturalną „ekspansją” ludzi, którzy oczywiście chcieli mieć stały dostęp do jakiegoś miejsca spacerowego.

Szkoda dziewiętnastowiecznych budynków cukrowni, które zostały rozebrane wraz z jej likwidacją przez British Sugar Overseas Polska Sp. z o.o., ale jednocześnie uwolnienie terenu poprzemysłowego otworzyło przestrzeń, która powinna być zagospodarowana w taki sposób, aby tę oś zachować.

    

CZASY OGIŃSKICH

W XVIII wieku Guzów był ośrodkiem starostwa niegrodowego, którego starostą (lata 80.) był Andrzej Ignacy Ogiński (1739-1787), syn Tadeusza i Izabelli z Radziwiłłów. W swoim życiu piastował wiele urzędów i godności, był kasztelanem trockim, sekretarzem Rady Nieustającej, sekretarzem wielkim litewskim etc., dyplomatą (posłem do Petersburga, Paryża i Berlina). Z małżeństwa z Paulą z Szembeków miał córkę Józefę Ignacową Ogińską oraz syna Michała Kleofasa (1765-1833), polityka (lista urzędów i godności równie długa), pisarza, ale znanego przede wszystkim jako kompozytora, autora słynnego poloneza a - moll „Pożegnanie Ojczyzny”. Do tej postaci Guzów przyznaje się szczególnie – muzyk ma tam swój pomnik.

Ojcu kompozytora, Andrzejowi Ignacemu przypisuje się wybudowanie murowanego późnobarokowego dworu. Mimo, iż po późniejszej przebudowie obiekt zyskał miano pałacu, założenie dworu do dziś jest dobrze widoczne.

 

CZASY ŁUBIEŃSKICH

Wspomniana Paula z Szembeków (1737-1798, 2° Jan Prosper Potocki, 3° Andrzej Ignacy Ogiński) po raz pierwszy była zamężna za Celestynem Łubieńskim (1729-1759). Ich syn, Feliks (1758-1848) Łubieński należał do grona najwybitniejszych postaci swej epoki. Najpierw jako poseł sieradzki brał czynny udział w pracach Sejmu Wielkiego, był zwolennikiem Konstytucji 3 Maja. Uczestnik insurekcji kościuszkowskiej, potem wsławił się jako minister sprawiedliwości (1807-1813) Księstwa Warszawskiego. Od cesarza pruskiego Fryderyka Wilhelma II dawne starostwo guzowskie otrzymał na własność, a na stałe osiadł w Guzowie osiadł w 1823 r. Sprowadził do niego rzemiosło i wybudował cukrownię, uprzemysławiając dotychczas rolniczą osadę. 

 

POTOMKOWIE „RÓŻY SYBIRU”

Najmłodszą córką Feliksa Łubieńskiego była Róża (1798-1880), słynna „Róża Sybiru”, z powodu swojej postawy postać niemal legendarna. Wyszła ona za mąż za Ludwika Andrzeja Sobańskiego h. Junosza (1791-1837), marszałka szlachty pow. bracławskiego, działacza Towarzystwa Patriotycznego.

Sobańscy pochodzą z Sobanic na Mazowszu (pow. płoński, Ziemia Wyszogrodzka), ale nie byli na nim zbyt długo. Krok po kroku budowali rodzinną pozycję na Kresach.

W wieku XVIII jako pierwszy z tej rodziny na Wołyniu pojawił się Wojciech Sobański (ur. 1692), syn Józefa z Sobanic i Elżbiety z Mokrzyckich. Przybył z Lubelszczyzny, gdzie był regentem grodzkim lubelskim i wojskim urzędowskim. Na Wołyniu szybko dorobił się na dzierżawach zastawnych (na dobrach Koniecpolskich i Wiśniowieckich).

Syn Wojciecha, Kajetan Sobański (1722-1798) nabył od Potockich Obodówkę wraz z przyległościami. Majątek został kupiony formalnie przez Kajetana, ale de facto był to już zakup jego syna Michała, który podzielił się sumiennie z braćmi, samemu zostając właśnie w Obodówce.

Należy więc uznać Michała Sobańskiego (1755-1832) za autora kolejnego etapu budowy zamożności rodu. Był on podstolim winnickim, konsyliarzem bracławskim konfederacji targowickiej, a następnie prezesem Komisji Sądowo-Edukacyjnej Guberni Wołyńskiej, Podolskiej i Kijowskiej. Ta ostatnia działalność przyniosła mu wielkie uznanie w społeczeństwie. Ekonomiczne sukcesy zaś osiągał m.in. jako współzałożyciel żeglugi czarnomorskiej w Odessie. Z małżeństwa z Wiktorią z Orłowskich miał kilkoro dzieci. Pierwszy jego syn to właśnie Ludwik, mąż ”Róży Sybiru”.

Ludwik zaangażował się w szeroką działalność patriotyczną we wszystkich trzech ww. guberniach, a potem na samym Podolu. Dwukrotnie aresztowany. Za pierwszym razem w latach 20. (żona, aby się z nim zobaczyć, przekupiła strażnika więziennego, udając wieśniaczkę, dostarczającą więźniom warzywa), a potem ponownie w 1830 roku. Trafił więc na zesłanie do Permu. Za nim podążyła Róża, wsławiając się pomocą zesłańcom (1830-1833). Po powrocie z wygnania, jak i wcześniej, wykonywała wiele prac charytatywnych, tworząc m.in. nieformalny Komitet Opieki. Nadal opiekowała się zesłańcami, wysyłając im paczki. Tę działalność paraliżowała policja carska, od 1849 roku obejmując Różę specjalnym nadzorem. Jej postawa zyskała naturalnie wielką sławę, zauważana w wielu pamiętnikach, a potem także w literaturze (M. Brandys).

Po Ludwiku podolską fortunę odziedziczył Feliks Sobański (1833-1913). „Przy wielkim uroku osobistym stryj Feliks był człowiekiem żelaznej woli, którą dręczył synów i synowe. Wszyscy musieli iść posłusznie za jego wskazówkami, które bezwzględnie narzucał, w przekonaniu, że ma zawsze rację – co zresztą nieraz się sprawdzało. Nazywano go „Vir Potentissimus”, a częściej „Patryarchą” – wspominała Maria z Grocholskich Hieronimowa Sobańska.

Ta twarda ręka przydała się, bo to Feliks właśnie zdecydował się na objęcie dóbr w Królestwie Polskim. Guzów przeżywał problemy, a że oczywiste były powiązania rodzinne Sobańskich z Łubieńskimi, przeto w drugiej połowie lat 50. XIX w., będąc ożenionym z Emilią z Łubieńskich, przejął matczyne gniazdo rodzinne wraz z cukrownią. W sytuacji, gdy podolskie dobra „przeminęły z wiatrem” bolszewickiej rewolucji, posiadanie własnego, całkiem pokaźnego majątku w centrum kraju, było zbawieniem.

Gwoli prawdy, trzeba dodać, że Feliks także był aktywny na polu politycznym, ale przede wszystkim społecznym i kulturalnym. Jeszcze na Kresach był marszałkiem szlachty bracławskiej. W 1862 roku uczestniczył w zebraniu sygnatariuszy adresu Polaków do cara Aleksandra II, w którym domagali się oni przyłączenia Wołynia i Podola do Królestwa Polskiego. Głosował przeciw temu adresowi, ale po jego skierowaniu do cara, tak jak wszyscy, został osadzony w Twierdzy Pietropawłowskiej.  W Warszawie był członkiem i wiceprezesem Komitetu Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, prezesem Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego. Fundował stypendia dla artystów, jak też kościoły, ochronki, przytułki, szkoły.

Około 1880 roku Sobański Feliks przystąpił do przebudowy dworu Ogińskich. Na późnobarokowy dom nałożono tzw. kostium francuski, charakteryzujący się m.in. wysokim, łamanym dachem z wystawkami i lukarnami. Przekształcono również elewacje i dobudowano portyk z czterema parami kolumn. Tak powstały pałac jest dziś unikatowy. Podobny styl, czyli tzw. kostium francuski zastosowano w Kozienicach, ale obiekt ten w tej formie już nie istnieje. Z kolei pałac Radziwiłłów w Jadwisinie jest z okresu późniejszego, nie można go  wprost z Guzowem porównywać.

Przy pałacu ściana w ścianę stoi kaplica rodzinna, do której wchodziło się wprost z domu przez specjalne przejście. Po tzw. reformie rolnej po II wojnie św. służyła ona jako kościół parafialny. Po wielu latach i bojach, została odzyskana, znów przynależy do rodziny. Sobańscy starali się o nią, ponieważ architektonicznie była zawsze częścią zespołu pałacowo-parkowego. Kaplica wróciła „na swoje miejsce”, a w jej zamian, współwłaściciele: Michał Sobański wraz z siostrą Izabelą, wystawili nowy i nowoczesny kościół dla wiernych z parafii Guzów.

Ten układ: oś, kaplica, kostium francuski, park, sprawiają, że założenie pałacowo-parkowe w Guzowie jest niepowtarzalne na Mazowszu. 

Wracając do dziejów rodziny.

Syn Feliksa, Michał Sobański (1858-1934), urodził się w jednym z majątków podolskiego klucza – Wasylówka. Po śmierci ojca w 1913 roku objął schedę (dobrze sobie radząc jako gospodarz), ale przede wszystkim pozostała po nim pamięć filantropa. Fundował ochronki dla dzieci (np. na warszawskiej Woli i w Kijowie) finansował fundację „Schronienie dla Nieuleczalnych”. Roztaczał opiekę nad chorymi, osobiście ich pielęgnując. „Oboje głęboko wierzący i ściśle wedle prawideł wiary żyjący, wychowali pierwszorzędnie troje dzieci, na Bożą chwałę i chlubę rodziny” – pisała M. Sobańska we „Wspominkach nikłych” o małżonkach Michale i Ludwice z Wodzickich Sobańskich. Michał w podziękowaniu za pierworodnego syna i w intencji zdrowia żony po połogu, poszedł do Częstochowy z pielgrzymką.

To właśnie jego dopadły wichry rewolucji bolszewickiej. Utracił wszystko i przeniósł się na Mazowsze, do Guzowa.

Feliks Sobański (1890-1965), syn ww. Michała i Ludwiki z Wodzickich, ukończył historię filozofii w Belgii. Objął dobra guzowskie (majątek), zaś pałac z parkiem oraz cukrownię – jego brat Antoni (dziedzicząc po stryju Kazimierzu). W 1913 roku Feliks ożenił się z Zofią z Kwileckich (1890-1933), córką Hektora i Jadwigi z Załuskich. Ślub odbył się w Kwilczu i był wydarzeniem, ale nie finansowym, bo – jak wspominała Gabriela z Sobańskich Krasicka – oboje byli zamożni i nikt w nic „wżeniać się” nie musiał. Oprócz Guzowa, Feliksowie Sobańscy władali dobrami leśnymi Oporowo k. Kwilcza w Wielkopolsce (wiano Zofii). G. Krasicka żartowała, że w porównaniu z Podolem, „to była nędza”. Jej ojciec żył w kulcie utraconego Podola, podobnie jak jego brat Antoni, który nawet na Podole, bez wiedzy rodziny udał się śladami dziecięcych wspomnień, na Mazowszu nie czuł się najlepiej. Kontynuował jednak pracę społeczną przodków, działając w instytucji o nazwie [nomen omen] „Nędza Wyjątkowa” w klasztorze na Tamce, opiekował się fundacją dla nieuleczalnie chorych (ul. Wiejska).

Trzy córki urodziły się jeszcze w Obodówce, pozostałe dzieci już na Mazowszu.

Porównanie zamożności mazowieckiej z podolską mogło mieć sens na początku małżeństwa Sobańskich, bo potem to już była szara rzeczywistość. Rodzina liczna, a dobra guzowskie nie prosperowały najlepiej. Wpływ na to miały trzy elementy: działy rodzinne, kryzys ekonomiczny końca lat 20. i do połowy 30. oraz duże obciążenia finansowe, związane z fundacjami filantropijnymi Sobańskich. Stąd też, niestety nieudane, pomysły na szukanie nowych, alternatywnych źródeł dochodów, jak np. salon z luksusowymi samochodami czy kupno cyrku, czyli próba zarobkowania na polu rozrywki. W drugiej połowie lat 30. było lepiej, ale rozwój gospodarczy Guzowa przerwał wybuch II wojny św. Trzeba też przyznać, że atmosfera wokół ziemiaństwa nie sprzyjała. Odczuwała to czasami rodzina Sobańskich, mieszkając obok proletariackiego Żyrardowa. Miasto to rozwinęło się przemysłowo, ale już zapomniało, że pierwsze próby uprzemysłowienia należały do właścicieli Guzowa – Łubieńskich; Żyrardów nazywał się jeszcze Wolą Guzowską… Tak więc, szczególnie 1 maja zdarzało się obrzucanie kamieniami pałacu albo karety podczas przejazdu przez las. Nastroje w społeczności lokalnej (co oczywiście było wynikiem komunistycznej propagandy) nie zmieniły się do wojny. Zdaniem Gabrieli Krasickiej, „służba” była przygotowana do tego, że jak wejdą sowieci, to rodzinę właścicieli Guzowa po prostu zabiją… Bo z Podola płynęły nie tylko sentymentalne wspomnienia i kult kresowych stanic, ale przede wszystkim świadomość bezwzględnego niebezpieczeństwa ze strony sowieckiej.

Nic więc dziwnego, że jeszcze na początku wojny, małżonkowie Krasiccy przenieśli się najpierw do Warszawy, a potem do Zagórza na południe. Do Guzowa, który był w Generalnym Gubernatorstwie, a więc pod okupacją niemiecką, Krasiccy dojeżdżali. Feliksowie Sobańscy w Guzowie pozostali, ale „w towarzystwie Niemców”; w Guzowie A. Hitler świętował akt podpisania kapitulacji Warszawy...

Na początku wojny, 25 września 1939 roku zginął zięć Feliksa, Roman Chłapowski (1906-1939), aktywny w pomocy maltańskiej. A na południu, na Sądecczyźnie w konspiracji działała Natalia Lubomirska, przyszła synowa pana na Guzowie.

W czasie okupacji pomocą w majątku służył szwagier Michała Sobańskiego, Adam Sapieha. W tym okresie dochody zaczęła też przynosić cukrownia, poprawiła się sytuacja finansowa. W obawie przed nadejściem sowietów, idących na Berlin, jeszcze przed 1 sierpnia 1944 roku, część cenniejszych rzeczy wraz z dziełami sztuki, Sobańscy wywieźli do stolicy. W powstaniu wszystko przepadło. Mniejsza o rzeczy jednak, bo w powstaniu zginęły dwie córki: Teresa (1923-1944) i Elżbieta (1925-1944) Sobańskie. Ich siostra Gabriela wraz z mężem Xawerym Krasickim z Leska i córką Magdaleną w grupie 16 osób została zesłana do Krasnogorska na trzy lata.

Przez wiele lat m.in. Xawerowie Krasiccy i Ludwika (Lula) Tyszkiewiczowa byli kustoszami rodzinnej pamięci, chętnie opowiadając o dobrych, jak i złych czasach minionych:

Największe dobra Sobańskich znajdowały się na Podolu. Ale to było jeszcze przed rewolucją październikową. Mój dziadek Michał Sobański „Stary”, tak jak wielu ziemian, należał do Sodalicji Mariańskiej, był szalenie pobożny i skromny. W naszym domu mieliśmy księgę gości, którą mój ojciec rozpoczął słowami: „Bóg dał, Bóg wziął”. Ale przyjechał kiedyś Jezuita ojciec Rostworowski, bardzo miły i nowoczesny człowiek, o wielkiej charyzmie, który nawiązując do słowa wstępnego ojca, podpisał się tak: „Bóg dał, diabli wzięli, niech ich pokręci – wspominała Ludwika z Sobańskich Tyszkiewiczowa.

Czerwoni zabrali Podole, czerwoni zabrali także Guzów. W 1979 roku w pałacu Sobańskich nakręcono film „Klucznik”. Dramatyczną, a jednocześnie groteskową opowieść o końcu świata arystokracji, w którym to filmie rolę hrabiego zagrał Tadeusz Łomnicki, a „wiernego” służącego Wirgiliusz Gryń.

Cukrownia nadal działała, upaństwowiona. Potem, jak wiadomo, została zlikwidowana. Pałac niszczał i choć przykryty dachem, przez niewidoczne szczeliny woda powoli go niszczyła. 

 

MICHAŁ I IZABELA

Są dziećmi Renaty z Łopuszańskich i zmarłego śp. Marka: Michał Sobański i Izabela – obecni gospodarze pałacu w Guzowie.

Urodzeni już grubo po wojnie, pokolenie końca PRL i początku zmian ustrojowych. Nasiąknięci rodzinną tradycją, w 1996 roku zdecydowali się wraz z rodzicami kupić od gminy Wiskitki pałac z parkiem. Upłynęło trochę lat, zanim udało się im uzyskać fundusze na początek rewaloryzacji parku i odbudowę pałacu. Środki pochodzą m.in. z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Ministerstwa Kultury. Gigantyczna praca przed nimi, ale obiekt ma potencjał. Można go będzie wykorzystać do celów hotelowych, konferencyjnych, ale i kulturalnych. Dom ma być otwarty i powinien ożywić osadę, mającą wszak duże walory historyczne.

Nie ma siły. Nawet nad Pisią i u bram „czerwonego” Żyrardowa, mit Podola będzie jeszcze długo żywy. Niemniej… gdybym miał urządzać wnętrze pałacu w Guzowie, na czołowym miejscu zawiesiłbym dwa portrety: „Róży Sybiru” z powodu wartości, jakie w sobie jej historia niesie, a obok niej – wizerunek Feliksa „Starego”, w podzięce za to, że w odpowiednim momencie przejął Guzów dla następnych pokoleń Sobańskich. W końcu są z Mazowsza…

 

Pytanie tylko: czy ktokolwiek w poprzednich pokoleniach przewidziałby, że nad domem w Guzowie będą przelatywały samoloty, a ich pasy startowe będą prostopadle biec w stronę obiektu zabytkowego?

Ta nowa sytuacja, związana z budową Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK), jest kolejnym wyzwaniem dla współwłaścicieli.

I m.in. o tym w audycji dyskutują: Michał Sobański, współwłaściciel pałacu wraz z parkiem w Guzowie oraz dr Marcin K. Schirmer, autor najnowszej publikacji Powrót ziemian. Dwory, pałace i zamki, które odzyskały dawną świetność, red. B. Manińska, Warszawa 2026. Guzów, obok Goszyc, Kopytowej, Korzkwi, Petrykoz, Sułkowic, Zarzecza, jest jednym z bohaterów książki (s. 62-115).

 

Lit.: M. K. Schirmer, Powrót ziemian. Dwory, pałace i zamki, które odzyskały dawną świetność, red. B. Manińska, Warszawa 2026; R. Aftanazy, Dzieje rezydencji…; T. S. Jaroszewski, W. Baraniewski, Pałace i dwory w okolicach Warszawy; P. i M.  Libiccy, Dwory i pałace wiejskie na Mazowszu; A. Augustyniak, Hrabia, literat, dandys. Rzecz o Antonim Sobańskim; A. Sobański, Cywil w Berlinie; M. z Grocholskich Sobańska, Wspominki nikłe; M. Miller, Arystokracja; P. Sz. Łoś, Szkice do portretu ziemian polskich XX wieku (relacje: L. Tyszkiewicz, G. i X. Krasiccy); abp. P. Mańkowski, Pamiętniki; Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego; K. Pułaski, Kronika polskich rodów szlacheckich Podola, Wołynia i Ukrainy; A. Wrzesień („Żyroskop”), wywiad z M. Sobańskim; inf. M. Sobańskiego.

Kategorie:

OGÓLNY OPIS PODCASTU

Rody i Rodziny Mazowsza

Mamy w Polsce i na Mazowszu całą mozaikę rodzin. Są rody wielkie, możne i zasłużone, które przez wieki miały znaczenie polityczne, wsławiały się mecenatem kulturalnym i szeroką działalnością filantropijną. O wszystkich tych rodach staramy się mówić w tej audycji, najczęściej z udziałem ich członków lub z pomocą historyków.

Odcinki podcastu (532)

  • Teraz odtwarzane

    Powrót Ziemian. Przykład Guzowa.

    • 12.07.2026

    • 58 min 40 s

    • Odtwarzam
  • Zawiszowie z Goszyc, cz. 2

    • 05.07.2026

    • 01 godz 01 min 40 s

  • Zawiszowie z Goszyc, cz. 1

    • 28.06.2026

    • 01 godz 00 min 43 s

  • Chorinowie: dr Franciszek Chorin i jego potomkowie

    • 21.06.2026

    • 52 min 25 s

  • Okolscy - z Wołynia do Warszawy

    • 19.06.2025

    • 51 min 49 s

  • Kaczorowscy z Przeczycy

    • 15.06.2025

    • 58 min 26 s

  • Libiszowscy i Armacińscy z Sosnowicy, cz. 2

    • 11.05.2025

    • 41 min 18 s

  • Swieżawscy - św. Jan Paweł II, dzieje przyjaźni

    • 01.05.2025

    • 45 min 36 s

  • Leśnicy i artyści - Karpińscy z Siedlec

    • 01.05.2025

    • 47 min 31 s

  • Janusz Radziwiłł i jego rodzina

    • 21.04.2025

    • 45 min 30 s

1
2
3
...
52
53
54