Fałszywy alarm w domu rodziny prezydenta. Politycy w "Bez ogródek" RDC

  • 24.05.2026 12:23

  • Aktualizacja: 13:14 24.05.2026

Fałszywy alarm w domu należącym do członka rodziny prezydenta Karola Nawrockiego – MSWiA zapowiada konsekwencje, premier Tusk mówi o "dołożeniu maksymalnych wysiłków, żeby zidentyfikować osoby, które stoją za prowokacjami". O sprawie na antenie Polskiego Radia RDC Agnieszka Gozdyra rozmawiała z politycznymi gośćmi.

SŁUCHAJ "BEZ OGRÓDEK" I INNYCH AUDYCJI NA RDC.PL

W sobotę 23 maja wieczorem służby – po otrzymaniu fałszywego zgłoszenia dotyczącego pożaru oraz zagrożenia życia – siłowo weszły do mieszkania należącego do członka rodziny prezydenta Karola Nawrockiego. Tego samego dnia, późną porą, pilną naradę w tej sprawie zwołał minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. Następnego dnia, w niedzielę 24 maja rano, w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa odbyła się odprawa z udziałem ministrów i służb pod przewodnictwem premiera Donalda Tuska, który mówił: "Chciałbym bardzo wyraźnie podkreślić, że wszystkie służby (…) powinny dołożyć maksymalnych wysiłków, żeby dokonać identyfikacji osób, które się tym (fałszywymi alarmami) zajmują, tymi prowokacjami oraz jak najszybciej doprowadzić do ich zatrzymania".

Między innymi o tym na antenie Polskiego Radia RDC Agnieszka Gozdyra rozmawiała z gośćmi: Adamem Szejnfeldem (Koalicja Obywatelska), Markiem Krawczykiem (Polska 2050), Leszkiem Przybytniakiem (PSL), Agatą Diduszko-Zyglewską (Nowa Lewica), Radosławem Foglem (Prawo i Sprawiedliwość) i Dobromirem Sośnierzem (Konfederacja).

Adam Szejnfeld z KO przekonywał, że służby zadziałały prawidłowo. Nie mogły zbagatelizować wezwania. 

 Gdyby straż pożarna nie wykonała proceduralnych czynności, a okazałoby się, że w domu umiera dziecko albo okazałoby się, że tli się pożar i tak dalej, to dopiero by była awantura. Chcę więc powiedzieć, że do zachowania służb nie mam żadnych uwag. Wręcz przeciwnie, biję brawo, tak powinni się zachować – dodał Szejnfeld.

Agata Diduszko-Zyglewska z Nowej Lewicy mówiła, że trzeba brać pod uwagę, że zgłoszenia to celowe prowokacje.

Możemy sobie wyobrazić, że jeżeli to jest element wojny hybrydowej, co jest bardzo prawdopodobne, to może być tak, że po iluś takich fałszywych alarmach, ktoś może podłożyć prawdziwy ogień gdzieś. I gdyby było tak, że służby zamiast natychmiast jechać i robić to, co mają robić zgodnie z procedurą, zastanawiają się, bo to jest czyjeś biuro poselskie, czy nie wiem, czy mieszkanie osoby publicznej, czy coś tam, to mogłoby się zdarzyć, że ponieważ by nie zareagowały z powodu na przykład teraz oburzenia części sceny politycznej, że to robią, to doszłoby do jakiejś tragedii. Więc zrobili to, co powinni zrobić – mówiła Diduszko-Zyglewska.

Zdaniem Dobromira Sośnierza z Konfederacji, służby nie powinny odpowiadać na anonimowe zgłoszenia. 

 Chyba mamy zasadniczy problem, bo jeśli człowiek uzbrojony jedynie w kartę SIM jest w stanie sparaliżować działania służb na terenie całej Polski, to chyba to nie działa tak jak powinno. Ja przywołam stary pogląd Korwin-Mikkego, jeszcze w innych czasach formowany, ale teraz, mam wrażenie, szczególnie aktualne, że służby nie powinny co do zasady reagować na anonimowe zgłoszenia – dodał Sośnierz.

O spokój i zaufanie do służb zaapelował Marek Krawczyk z Polski 2050.

Szanowni państwo, my musimy jednak mieć elementarne zaufanie do polskich służb i do państwa, bo inaczej Federacja Rosyjska zrobi z nami wszystko, co będzie chciała. Miejmy zaufanie, że pan premier z szefami poszczególnych służb MSW zapanuje nad tą sytuacją. Apeluję o spokój. Sytuacja jest rzeczywiście niepokojąca, natomiast państwo działa, dajmy służbom pracować – podkreślał Krawczyk.

Konkretne dane przedstawił Leszek Przybytniak z PSL. Jak dodał, nawet jeśli część zgłoszeń to fałszywe alarmy, żadne nie powinny być ignorowane.

W moim powiecie w 2025 roku wszystkie nasze jednostki wyjechały w ciągu roku 1,8 tys. razy. Można sobie policzyć, że to jest interwencja pięć razy w ciągu dnia. Z czego ponad 200 to fałszywe alarmy – mówił Przybytniak.

Radosław Fogiel z PiS zdementował informacje, że jego partia za akcję w Gdańsku obwinia służby. Polityk opozycji wskazał winne temu incydentowi – jego zdaniem – osoby.

Niestety mówimy o kompromitacji, żeby to było jasne. Nie służb. Nikt nie atakuje strażaków, nikt nie atakuje policji, nikt nie atakuje tych funkcjonariuszy, którzy podejmują interwencję i Donald Tusk, mimo że to doskonale wie, próbuje się chować za mundurowymi, żeby odsunąć od siebie i od swoich politycznych kolegów odpowiedzialność, bo odpowiedzialność polityczna za ten nieład, tę niemoc polskiego państwa spada na MSWiA, na ministra-koordynatora służb i w pewien sposób na samego premiera – dodał Fogiel.

Posłuchaj całej rozmowy

Na "Bez ogródek" Agnieszka Gozdyra zaprasza co niedzielę o godz. 11:00. Polskiego Radia RDC można słuchać w Warszawie na 101 FM, w pasmach lokalnych albo online na www.rdc.pl/player.

Źródło:

RDC

Autor:

RDC /OW